Pedofilki


 

 

 

pedofilki

 

        

Nie mniej groźne od mężczyzn

Są w szko­łach, szpi­ta­lach, ko­ścio­łach, a także na­szych do­mach. Wcale nie mniej groź­ne od męż­czyzn, a coraz licz­niej­sze. Dla­cze­go pe­do­fil­ki pra­wie w ogóle nie ist­nie­ją w spo­łecz­nej świa­do­mo­ści choć ich licz­ba stale wzra­sta? Dla­cze­go jest ich naj­wię­cej w za­wo­dach zwią­za­nych z dzieć­mi i jakie me­to­dy uwo­dze­nia naj­czę­ściej sto­su­ją? Dla­cze­go tak trud­no udo­wod­nić im winę przed sądem? A także dla­cze­go te­ra­pia nie za­wsze jest naj­lep­szym roz­wią­za­niem w przy­pad­ku mo­le­sto­wa­ne­go dziec­ka? Na te wszyst­kie py­ta­nia od­po­wia­da dr Krzysz­tof Ko­ro­na, sek­su­olog i te­ra­peu­ta.

 

Pe­do­fil­ki

Mar­cin Wy­rwał: Pe­do­fi­le to z ol­brzy­miej więk­szo­ści męż­czyź­ni... Dr Krzysz­tof Ko­ro­na: Dla­cze­go?

Tak mówią sta­ty­sty­ki.

Ale sta­ty­sty­ki zaj­mu­ją się tylko ujaw­nio­ny­mi przy­pad­ka­mi. W od­róż­nie­niu od sta­ty­sty­ków, my sek­su­olo­dzy, czer­pie­my in­for­ma­cje także ze swo­ich ga­bi­ne­tów. A w tych ko­biet przy­by­wa la­wi­no­wo.

Dla­cze­go więc pra­wie w ogóle nie mówi się o pe­do­fil­kach?

Bo w po­wszech­nym prze­ko­na­niu pe­do­fil za­wsze jest męż­czy­zną i to takim pla­ka­to­wym, który sie­dzi przed kom­pu­te­rem z opusz­czo­ny­mi spoden­ka­mi i pisze: „Mam 14 lat”. Komu przyj­dzie do głowy, że ko­bie­ta może wy­ko­rzy­sty­wać sek­su­al­nie dziec­ko? Tym­cza­sem uf­ność ro­dzi­ców w sto­sun­ku do ko­biet jest po­su­nię­ta sta­now­czo zbyt da­le­ko. Je­że­li 7-let­nie dziec­ko przy­cho­dzi do mamy i mówi: „Pani Zosia mnie ką­pa­ła”, to matka nie pyta, co się ta­kie­go stało, że pani Zosia ką­pa­ła je o go­dzi­nie 14, tylko uzna­je, że to było ko­niecz­ne. Je­że­li dziec­ko mówi: „Ale pani Zosia bar­dzo długo myła mi ci­pecz­kę i teraz mnie tam pie­cze”, to matka ją zwy­kle gani: „Daj spo­kój, co ty chcesz od pani Zosi? Jeśli się ubru­dzi­łaś, to cię mu­sia­ła wy­ką­pać”. Żad­nej re­flek­sji.

Ile jest ko­biet pe­do­fi­lek?

Trud­no podać kon­kret­ną licz­bę, lecz z całą sta­now­czo­ścią mogę po­wie­dzieć, że ona wzra­sta od kon­kret­ne­go mo­men­tu, któ­rym był po­czą­tek roz­wo­ju w Pol­sce in­ter­ne­tu, ale także ko­mó­rek, cy­fro­wych apa­ra­tów fo­to­gra­ficz­nych i w ogóle me­diów. Pe­do­fil­ki bar­dzo czę­sto do tych na­rzę­dzi się­ga­ją.

Czy te na­rzę­dzia uak­tyw­ni­ły w nich skłon­no­ści, które do tej pory było głę­bo­ko skry­te?

Ależ one w ogóle nie mu­sia­ły po­sia­dać ta­kich skłon­no­ści. Nie mó­wi­my o sy­tu­acji, w któ­rej skłon­no­ści pe­do­fil­skie są prze­ka­zy­wa­ne ge­ne­tycz­nie czy też sie­dzą głę­bo­ko w mózgu. Naj­now­sze teo­rie do­ty­czą­ce ich po­wsta­wa­nia od­wo­łu­ją się do pro­ce­sów ucze­nia.

Pe­do­fi­lii można się na­uczyć?

Jedna z teo­rii po­wsta­wa­nia de­wia­cji sek­su­al­nych mówi, że tak. Sły­sząc, że tyle się mówi o pe­do­fi­lii, ko­bie­ta wcho­dzi na jedną z ta­kich stron, żeby zo­ba­czyć, o co z tym cho­dzi. Widzi mło­dych chłop­ców, po­do­ba­ją jej się i roz­po­czy­na się kli­ka­nie na­prze­mien­ne: oglą­da tro­chę do­ro­słych męż­czyzn, tro­chę chłop­ców i nagle roz­po­czy­na się pro­ces za­zę­bia­nia się, ucze­nia i wdru­ko­wy­wa­nia no­wych po­łą­czeń zwią­za­nych z po­bu­dze­niem sek­su­al­nym, w wy­ni­ku któ­re­go w gło­wie ko­bie­ty po­ja­wia się coraz wię­cej fan­ta­zji na temat mło­dych chłop­ców. To tak jak z do­świad­cze­niem z psem Paw­ło­wa. Pies do­sta­je żar­cie, kiedy za­pa­la się czer­wo­ne świa­teł­ko. Po pew­nym cza­sie pies nie do­sta­je już je­dze­nia, ale na widok czer­wo­ne­go świa­teł­ka i tak się ślini. Teraz wy­star­czy w miej­sce żar­cia wsta­wić or­gazm lub po­bu­dze­nie sek­su­al­ne.

In­ter­net i nowe media to je­dy­ne po­wo­dy wzro­stu licz­by pe­do­fi­lek?

Nie. Na rynku jest też coraz wię­cej sin­gie­lek. Kiedy te ko­bie­ty zbli­ża­ją się do trzy­dziest­ki budzi się w nich lęk, że zo­sta­ną same. Je­że­li więc po­ja­wi się part­ner, to z po­wo­du tego lęku skłon­ne są za­spo­ka­jać jego sek­su­al­ne po­trze­by tak, żeby były pięć razy lep­sze od in­nych ko­biet. Więc je­że­li męż­czy­zna przy­cho­dzi na spo­tka­nie i mówi, że przy­niósł film por­no­gra­ficz­ny, to ko­bie­ta mówi: „To puść”. Czę­sto na ta­kich fil­mach znaj­du­ją się osoby w bar­dzo wcze­snej fazie doj­rze­wa­nia sek­su­al­ne­go. I znowu wra­ca­my do kwe­stii wdru­ko­wy­wa­nia na­wy­ku. W skraj­nych przy­pad­kach ko­bie­ta nie chcąc stra­cić męż­czy­zny za­czy­na za­spo­ka­jać jego de­wia­cyj­ne po­trze­by sek­su­al­ne oglą­da­jąc por­no­gra­fie pe­do­fil­ska, a cza­sem po­dej­mu­jąc także pe­do­fil­skie sto­sun­ki sek­su­al­ne.

W jaki spo­sób?

Od 1986 roku pro­wa­dzę po­rad­nię ko­re­spon­den­cyj­ną i pewna 9-let­nia dziew­czyn­ka tak pisze do mnie w mailu: „Moja ko­re­pe­ty­tor­ka po­wie­dzia­ła mi, że je­stem bar­dzo ładną dziew­czyn­ką i że w przy­szło­ści mogę zo­stać mo­del­ką. Naj­pierw ro­bi­ła mi zdję­cia apa­ra­tem z te­le­fo­nu i wy­sy­ła­ła do swo­je­go chło­pa­ka, pi­sząc: „Patrz, jaka ładna dziew­czyn­ka.” A ten chło­pak od­pi­sał, że ja rze­czy­wi­ście je­stem bar­dzo ładna i pew­nie ślicz­nie muszę wy­glą­dać opa­lo­na. Wtedy moja pani ko­re­pe­ty­tor­ka znowu ro­bi­ła mi zdję­cia. A potem, kiedy za­py­ta­łam, czy ja na­praw­dę kie­dyś mogę być mo­del­ką i mieć takie pier­si jak ona, to ona po­ka­za­ła mi swoje pier­si i kro­cze i mo­głam zo­ba­czyć, że jest tam owło­sio­na.” Ten list zna­lazł swój finał w są­dzie. Ko­bie­ta speł­nia­ła za­chcian­ki swo­je­go part­ne­ra-pe­do­fi­la, przy oka­zji sama sta­jąc się pe­do­fil­ką.

A zatem punk­tem za­pal­nym by­wa­ją męż­czyź­ni?

Znowu – nie za­wsze. Nie­daw­no zja­wił się u mnie męż­czy­zna, który na­tra­fił w kom­pu­te­rze swo­jej part­ner­ki na za­ko­do­wa­ne pliki. Wła­mał się do nich, są­dząc, że znaj­dzie tam zdję­cia ko­chan­ka, a zna­lazł zdję­cia pe­do­fil­skie. Wy­stra­szo­ny przy­szedł do mnie.

Co pan mu po­ra­dził?

W ta­kich przy­pad­kach radzę, żeby naj­pierw za­py­tał part­ner­kę.

Co ona na to?

Naj­czę­ściej od­po­wia­da, że gro­ma­dzi tego ro­dza­ju zdję­cia dla celów na­uko­wych, po­nie­waż jest praw­nicz­ką, le­kar­ką, pe­da­go­giem, psy­cho­lo­giem, so­cjo­lo­giem, bio­lo­giem i tym po­dob­ne wy­du­ma­ne hi­sto­rie.

Same ko­bie­ty też przy­cho­dzą?

Oczy­wi­ście, dzie­lą się na dwie grupy. Pierw­sza to ko­bie­ty, które nagle od­kry­ły w sobie prze­dziw­ne fan­ta­zje ero­tycz­ne na temat dzie­ci. Naj­czę­ściej są to opie­kun­ki do dzie­ci. Ale zaraz w na­stęp­nej ko­lej­no­ści są to przed­szko­lan­ki, na­uczy­ciel­ki, pie­lę­gniar­ki, le­kar­ki i inne ko­bie­ty ma­ją­ce kon­takt z dzieć­mi ze wzglę­dów za­wo­do­wych. Czę­sto po­ja­wia­ją się w moim ga­bi­ne­cie w chwi­li, kiedy za­czy­na­ją re­ali­zo­wać swoje fan­ta­zje pod­czas ma­stur­ba­cji, albo te fan­ta­zje po­wo­du­ją u nich po­bu­dze­nie sek­su­al­ne, które wy­ko­rzy­stu­ją w kon­tak­cie z doj­rza­łym męż­czy­zną.

Ale czy ko­bie­tę fan­ta­zju­ją­cą o sek­sie z dziec­kiem mo­że­my na­zy­wać pe­do­fil­ką?

Ow­szem, bo o pe­do­fi­lii mó­wi­my wów­czas, gdy pod­sta­wo­wym spo­so­bem za­spo­ko­je­nia po­trzeb sek­su­al­nych jest albo fan­ta­zjo­wa­nie i czer­pa­nie z tego sa­tys­fak­cji sek­su­al­nej, albo bez­po­śred­nie współ­ży­cie sek­su­al­ne z dziec­kiem.

A ta druga grupa?

To wła­śnie ko­bie­ty, które po­dej­mo­wa­ły już ak­tyw­ność sek­su­al­ną z dzieć­mi.

Co w tej sy­tu­acji robi sek­su­olog: leczy czy dzwo­ni na po­li­cję?

Tu się za­czy­na nie­zmier­nie trud­ny etap dla sek­su­olo­ga, który musi roz­strzy­gnąć, czy przy­cho­dząc do te­ra­peu­ty pa­cjent­ka po­in­for­mo­wa­ła go o prze­stęp­stwie i czy w związ­ku z tym on musi dzwo­nić na po­li­cję. Wy­jąt­ko­wo trud­ny jest ten dy­le­mat dla sek­su­olo­gów pra­cu­ją­cych w ga­bi­ne­tach pry­wat­nych, bo we­dług mnie le­ka­rze za­trud­nie­ni w pu­blicz­nych in­sty­tu­cjach są zo­bli­go­wa­li do trzy­ma­nia się norm obo­wią­zu­ją­cych w in­sty­tu­cji, która płaci im za ich usłu­gi.

A zatem sek­su­olo­dzy z ga­bi­ne­tów pry­wat­nych przy­my­ka­ją oko na prawo mo­ty­wo­wa­ni fi­nan­so­wo?

To jest znacz­nie bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne. Bo jeśli sek­su­olog pu­blicz­nie ogło­si, że do­nie­sie na po­li­cję na wszyst­kie osoby, które przy­zna­ją w jego ga­bi­ne­cie do mo­le­sto­wa­nia dzie­ci, to te osoby do niego nie przyj­dą, ale je­że­li nie przyj­dą, to dalej będą ak­tyw­nie po­peł­nia­ły prze­stęp­stwa, dzia­ła­jąc na szko­dę spo­łe­czeń­stwa.

Co zatem ma robić sek­su­olog w ta­kiej sy­tu­acji?

Stra­te­gią, którą sam czę­sto sto­su­ję wobec ak­tyw­nych pe­do­fi­lek jest po­sta­wie­nie pew­nych wa­run­ków: po pierw­sze, roz­pocz­nę z panią te­ra­pię, je­że­li zgło­si się pani na po­li­cję. Po dru­gie, za­prze­sta­nie pani ja­kiej­kol­wiek ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej. Bo w od­róż­nie­niu od al­ko­ho­li­ków czy nar­ko­ma­nów, pe­do­fil nie może po­zwo­lić sobie na chwi­lę sła­bo­ści pod­czas te­ra­pii. Je­że­li al­ko­ho­lik się na­pi­je, to razem z te­ra­peu­tą za­sta­na­wia­ją się, co zro­bić, żeby to się nie po­wtó­rzy­ło. Ale je­że­li do mnie wraca moja pa­cjent­ka i mówi, że znowu zgwał­ci­ła syna, bo miała chwi­lę sła­bo­ści, ozna­cza to de­fi­ni­tyw­ny ko­niec te­ra­pii. Po trze­cie, ta ko­bie­ta musi zre­zy­gno­wać z pracy w śro­do­wi­sku, gdzie są dzie­ci. I wresz­cie po czwar­te, ko­niecz­ne jest wy­ko­na­nie badań me­dycz­nych stwier­dza­ją­cych po­ziom po­pę­du sek­su­al­ne­go.

To bar­dzo wy­śru­bo­wa­ne wa­run­ki.

Tak, ale mó­wi­my tu o mo­men­cie, w któ­rym ko­bie­ta ma szan­sę prze­pro­wa­dzić cał­ko­wi­tą re­wo­lu­cję w swoim życiu, a takie chwi­le za­wsze są trud­ne.

Dla­cze­go ko­bie­ty, które do­pu­ści­ły się pe­do­fi­lii tak rzad­ko są ska­zy­wa­ne?

Po­nie­waż usta­le­nie ich winy jest znacz­nie trud­niej­sze niż w przy­pad­ku męż­czy­zny. Wy­zna­czo­ny przez są bie­gły sek­su­olog musi okre­ślić, czy do­szło do za­cho­wa­nia sek­su­al­ne­go. O ile w przy­pad­ku męż­czy­zny to się bar­dzo łatwo da stwier­dzić, po­nie­waż wi­docz­nym ob­ja­wem ta­kie­go za­cho­wa­nia jest np.  erek­cja, to u ko­bie­ty nie ma tak oczy­wi­stych oznak. Zwy­kle ko­bie­ta twier­dzi, że wcale nie była pod­nie­co­na, kiedy ro­bi­ła dziec­ku zdję­cia, to dla swo­je­go chło­pa­ka, który jest ar­ty­stą i robi wer­ni­sa­że, czy po­dob­ne bred­nie.

W jaki spo­sób ro­dzi­ce mogą chro­nić swoje dzie­ci przed za­pę­da­mi pe­do­fi­lek?

Od­po­wiedź jest pro­sta: wy­ka­zu­jąc brak za­ufa­nia. Nie­do­pusz­czal­ne jest za­ło­że­nie przez ro­dzi­ca, opie­kun­ka wła­ści­wie za­opie­ku­je się jego dziec­kiem, bo jest ko­bie­tą. Nad­mier­ne za­ufa­nie po­wo­du­je, że matka nie zwra­ca uwagi, dla­cze­go Zosia przy­cho­dzi taka smut­na od pani ko­re­pe­ty­tor­ki, lub in­ter­pre­tu­je jej smu­tek sło­wa­mi: „Znowu się nie na­uczy­łaś!” Albo nie widzi ni­cze­go nie­nor­mal­ne­go w sy­tu­acji, w któ­rej 10-let­nie dziec­ko wcho­dzi do ga­bi­ne­tu le­kar­ki z bólem gar­dła, a le­kar­ka ni w pięć ni w dzie­więć za­czy­na jej badać brzu­szek. Ta­kich hi­sto­rii sły­szę wiele w swoim ga­bi­ne­cie. Bez­gra­nicz­ne zgłu­pie­nie ludzi wobec ko­biet mówi im, że każ­dej z nich na­le­ży ufać.

Dzie­ci nie ko­mu­ni­ku­ją ro­dzi­com tych pro­ble­mów?

Zwy­kle nie, bo to są dla nich bar­dzo trud­ne te­ma­ty, tym trud­niej­sze, że pe­do­fil­ki bu­du­ją re­la­cje z dzieć­mi jako opie­kun­ki, na­uczy­ciel­ki czy ko­re­pe­ty­tor­ki i po­su­wa­ją się do bar­dzo per­fid­nych dzia­łań. Pewna uczą­ca gry na for­te­pia­nie pe­do­fil­ka opo­wia­da­ła mi, w jaki spo­sób uwo­dzi­ła dzie­ci. Kiedy dziew­czyn­ka grała, ko­re­pe­ty­tor­ka ma­so­wa­ła jej ko­lan­ko, a potem mó­wi­ła: „A co tu masz za kro­sty? Coś ci się stało! Pokaż mi je!” I tak krok po kroku coraz dalej. Dzię­ki ta­kiej stra­te­gii za­wsze mogła od­wró­cić kota ogo­nem. Inna miała pod opie­ką czte­ry dziew­czyn­ki i pew­ne­go dnia za­pro­po­no­wa­ła im, żeby po­ba­wią się w te­atrzyk, roz­bie­ra­jąc się do naga i ma­lu­jąc na swoim ciele różne rze­czy. Dziew­czyn­ki od­gry­wa­ły nago te­atrzyk, a pani ro­bi­ła im zdję­cia.

Szko­ła, opie­ka pry­wat­na, ko­re­pe­ty­cje – czy są jesz­cze ja­kieś śro­do­wi­ska w któ­rych ry­zy­ko wy­stę­po­wa­nia pe­do­fi­lek wzra­sta?

Tak – ko­ściół. Pe­do­fil­ki to także za­kon­ni­ce, które za­pra­sza­ją dzie­ci na róż­ne­go ro­dza­ju mo­dli­twy czy oazy. Tam do­cho­dzi do sy­tu­acji, które ab­so­lut­nie nie po­win­ny się wy­da­rzyć.

Czy pań­stwo może w ja­ki­kol­wiek spo­sób pomóc ro­dzi­com chro­nić dzie­ci przed za­cho­wa­nia­mi de­wia­cyj­ny­mi?

Może i to w spo­sób za­sad­ni­czy, tyle że tego nie robi. Ja ocze­ku­ję od szko­ły, że powie dziec­ku, że re­li­gij­ność jest ważna, ale powie mu rów­nież, że w przy­na­leż­no­ści do ruchu, któ­re­go celem jest spraw­dza­nie, czy jest się dzie­wi­cą, coś jest chyba nie tak. Za­kon­ni­ce to tacy sami lu­dzie jak wszy­scy inni, któ­rzy mają swoje pro­ble­my, a cza­sa­mi też swoje de­wia­cje sek­su­al­ne. Szko­ła po­win­na mówić o ta­kich rze­czach.

A zatem edu­ka­cja sek­su­al­na?

Tak i to jak naj­prę­dzej. Chciał­bym bar­dzo mocno pod­kre­ślić, że naj­sil­niej dzia­ła­ją­cym ele­men­tem pro­fi­lak­ty­ki za­bu­rzeń roz­wo­ju psy­cho­sek­su­al­ne­go jest edu­ka­cja i wie­dza, bo jeśli w Pol­sce nie zo­sta­ną wpro­wa­dzo­ne dia­me­tral­ne zmia­ny w za­kre­sie od­po­wie­dzial­no­ści pań­stwa za edu­ka­cję sek­su­al­ną dzie­ci, to wy­pro­du­ku­je­my całe grono de­wian­tów sek­su­al­nych za­rów­no męż­czyzn jak i ko­biet, także tych mło­dych, na­sto­let­nich. Pa­mię­taj­my rów­nież że edu­ka­cja sek­su­al­na  to także wie­dza o eks­tre­mal­nych ugru­po­wa­niach re­li­gij­nych także ka­to­lic­kich , w któ­rych pod płasz­czy­kiem na przy­kład ruchu za­wie­rza­nia dzie­wic­twa do­cho­dzi do prze­kra­cza­nia gra­nic, na przy­kład przez sio­stry za­kon­ne opie­ku­ją­ce się  wcho­dzą­cy­mi w okres doj­rze­wa­nia dzieć­mi. O ta­kich sy­tu­acjach do­wia­du­je się cza­sa­mi z akt sa­do­wych wy­stę­pu­jąc jako bie­gły są­do­wy.

Czy to zna­czy, że pe­do­fil­ki wy­stę­pu­ją już wśród mło­dzie­ży gim­na­zjal­nej?

Tak. 15-let­nia dziew­czyn­ka gwał­cą­ca swo­je­go 10-let­nie­go ko­le­gę to pe­do­fil­ka.

Czy można je jakoś roz­po­znać?

Mo­że­my mówić o pew­nych ce­chach, które cha­rak­te­ry­zu­ją takie pe­do­fil­ki: one dzie­lą się na dwie grupy. Pierw­sza, to tak zwane za­dy­mia­ry, które na każ­dym kroku prze­kra­cza­ją gra­ni­ce: piją, palą, biją się, a także prze­kra­cza­ją gra­ni­ce w za­cho­wa­niach sek­su­al­nych. Ta grupa jest łatwo roz­po­zna­wal­na i stale wzra­sta, wy­star­czy przyj­rzeć się licz­bie ko­bie­cych gan­gów. Dziś to dziew­czyn­ki są naj­bar­dziej agre­syw­ne i spra­wia­ją naj­wię­cej kło­po­tów.

To też sku­tek in­ter­ne­tu i no­wych me­diów?

Nie tylko. Pro­szę po­pa­trzeć na wzrost kon­sump­cji czer­wo­ne­go mięsa czy po­pu­lar­ność McDo­nal­da w Pol­sce. Dzi­siej­sze po­ko­le­nie jest kar­mio­ne wszyst­kim, co naj­gor­sze z punk­tu wi­dze­nia po­bu­dza­nia or­ga­ni­zmu do agre­sji.

A ta druga grupa?

Ją trud­niej roz­po­znać. Są to dziew­czyn­ki skry­te, które mają duże kło­po­ty z bu­do­wa­niem re­la­cji, które nie po­tra­fią prze­cho­dzić kry­zy­sów mi­ło­snych, po­nie­waż boją się wy­znać chło­pa­ko­wi sym­pa­tię ze stra­chu przed od­rzu­ce­niem czy wy­śmia­niem. To takie ciche mysz­ki, które opie­ku­ją się czę­sto młod­szym ro­dzeń­stwem, czy dzieć­mi są­sia­dów. Kiedy w tych ci­chych mysz­kach obu­dzi się popęd sek­su­al­ny, kie­ru­ją się wła­śnie w stro­nę młod­szych dzie­ci. Ta grupa musi być ob­ję­ta szcze­gól­ną tro­ską ze stro­ny ro­dzi­ców i na­uczy­cie­li.

Je­że­li doj­dzie już do wy­ko­rzy­sta­nia sek­su­al­ne­go dziec­ka, czy na­tu­ral­ną re­ak­cją ro­dzi­ca po­win­no być za­pew­nie­nie mu po­mo­cy psy­cho­lo­gicz­nej?

Nie­ko­niecz­nie. W czę­ści przy­pad­ków takie te­ra­pie robią wię­cej szko­dy niż po­żyt­ku. Szcze­gól­nie osoba nie­wy­kwa­li­fi­ko­wa­na może wy­two­rzyć w dziec­ku jesz­cze więk­szą trau­mę, bo wy­obraź­my sobie, że na każ­dym spo­tka­niu pani psy­cho­log po­wta­rza dziec­ku: „Nie po­wi­nie­neś się zga­dzać, aby ktoś do­ty­kał cię w in­tym­ne miej­sca tak jak wtedy zro­bi­ła ta pani”. Wtedy dziec­ko ile­kroć po­my­śli o ta­kiej sy­tu­acji, to za­wsze wróci do niego tamta sy­tu­acja ura­zo­wa. W ten spo­sób do­cho­dzi do wdru­ko­wa­nia pro­ble­mu.

Co więc robić z po­wsta­łą w dziec­ku trau­mą?

Wielu te­ra­peu­tów wy­ka­zu­je cał­ko­wi­cie błęd­ne prze­ko­na­nie, że mo­le­sto­wa­nie sek­su­al­ne za­wsze do­pro­wa­dza do sy­tu­acji trau­ma­tycz­nej. Stąd zresz­tą skłon­ność do fał­szy­we­go tłu­ma­cze­nia sobie przez ludzi nie­po­wo­dzeń w dal­szym życiu: Dla­cze­go mi nie wy­cho­dzi w biz­ne­sie? Bo byłam wy­ko­rzy­sta­na sek­su­al­nie. Dla­cze­go nie ukła­da mi się z męż­czy­zna­mi? Bo byłam wy­ko­rzy­sta­na sek­su­al­nie. Dla­cze­go piję? Bo byłam wy­ko­rzy­sta­na sek­su­al­nie. Przy­kła­dy można mno­żyć.

Jak więc po­win­ni po­stę­po­wać psy­cho­lo­dzy? Przede wszyst­kim trze­ba mieć bar­dzo duże do­świad­cze­nie te­ra­peu­tycz­ne, żeby na samym po­cząt­ku wła­ści­wie oce­nić, kiedy na­le­ży pra­co­wać z po­szko­do­wa­nym dziec­kiem, a kiedy za­my­kać temat, mó­wiąc dziec­ku: „To były wy­głu­py”, żeby nie spo­wo­do­wać więk­szej trau­my. Nie pro­du­kuj­my bez po­trze­by no­wych pa­cjen­tów.

 

 link do artykułu  : http://m.onet.pl/zdrowie/4866229,2,detal.html

 

 

 


doromi.net
Moje artykuły | Moje kwalifikacje | Moje porady | Telewizja | Kontakt
Wszystkie materiały zawarte na tej stronie chronione są ustawą o prawach autorskich.
Polecam strony: http://www.zwolinski.pl/ | www.profident.pl
admin