Jak się odkochać
Doktor Thomas H. Holmes i jego współpracownicy skonstruowali
skalę określającą wielkość stresu mierzonego w „ jednostkach zmian życiowych”.
Holms przewiduje, że istnieje ryzyko rozwinięcia się poważniej choroby (w ciągu
dwóch lat) u ludzi, którzy uzyskali w sumie ponad 300 punktów w tej ankiecie.
Dlaczego warto poznać wyniki badań pana doktora właśnie w trakcie urlopu?
Spróbujmy prześledzić kilka - zdaniem naukowca - najbardziej stresogennych
wydarzeń. Separacja - 65p, pogodzenie się ze współmałżonkiem - 45p, kłopoty
seksualne - 39p, kłopoty z teściową - 29p, kłopoty z szefem ( tych nigdy nie
brakuje) - 23p, zmiana częstotliwości kłótni z partnerem – 35p, ... urlop 13p.
Jak z tego wynika spedzenie urlopu połączonego z wakacyjnym romansem, który w konsekwencji może stać się sprawcą pozostałych życiowych zmian może co najmniej doprowadzic do wrzodów żoładka, że o „kłopotach sercowych" nie wspomnę.
„Łatwiej zakochać się, nie kochając, niż odkochać, kiedy się kocha.”
Czy Francois de la Rochefoucauld - autor tego powiedzenia rzeczywiście miał rację?
Psychiatrzy i psychoterapeuci na pewno chętnie się pod taką tezą podpiszą. Gabinety naprawiaczy ludzkich dusz zwykle w okolicach październia i listopada pekają w szwach. Zbliżająca się jesienna depresja tylko częściowo ma związek ze zmniejszająca się dawką promieni słonecznych. Koniec lata to przede wszystkim powroty do domu i... stałych partnerów. Wakacyjne erotyczne przygody jedni kończą z nutką żalu rozstania, inni z głęboką depresją i myślami samobójczymi.
Gdyby „wakacyjne pary” ale nie tylko, znały sposób na bezbolesne rozstania, napewno zmniejszyłyby się dochody tych, którzy leczą rany po przeżyciu letniej przygody. Przy okazji w znaczący sposób obniżyłyby się zyski TPSA, telefoni cyfrowej, poczty, sieci kwiaciarni, adwokatów... Prawdopodobnie zmniejszyłaby się również ilość interwencji policji wzywanej do godzenia się partnerów szukających sposobu na rozwiązanie problemu zdrady, ilość wypijanej gorzałki... i kilka innych parametrów statystycznych, których wzrost jest wprost proporcjonalny do ilości przeżywanych miłosnych dramatów.
Znawca ludzkich kryzysów emocjonalnych wywołanych problemami z miłością M. Plzak - autor znakomitej ksiązki pt.: „Kryzysy małżeńskie – pierwsza pomoc” twierdzi, że nie jest sztuką zawarcie znajomości i zaangażowanie emocjonalne. Sztuką jest umiejętne jej zakończenie.
Z drugiej strony ludowe porzekadło mówi, że łatwo jest zgasić zapałkę. Gorzej z płonącym lasem.
Rozdmuchane pożądanie nie chce poddawać się ani woli ani rozumowi.
Nie tylko specjaliści od psyche twierdzą, że prawdziwe oblicze drugiego człowieka poznaje się nie po tym ilu ma przyjaciół, ale po tym jak postąpił z tymi, z którymi się musiał rozstać.
Jak zakończyć związek z „twarzą”? Jak radzić sobie z cierpieniem po stracie erotycznego wakacyjnego partnera?
Zapomnij!
-To pierwsza ze znanych ludowych rad. Teoretycznie – słuszna. Praktycznie często nie do zrealizowania. Natrętnie powracające obrazy pt. „Jak to było gdyby..." nie łatwo poddają się dyrektywie rozumu : „Przestań o tym myśleć...”. Przyczyna jest prozaiczna. Wyobraźmy sobie nadmuchany balon – to rozdęte libido. Jak były wakacje było OK. Tzn. z balonika z sykiem (a raczej z orgazmem) spadało ciśnienie i odczuwało się błogą ulgę. Teraz niestety balonik został zawiązany na supełek (i nie chodzi tu wyłącznie o mężczyznę ) a produkowane wewnątrz ciśnienie pobudza mózg, który po odebraniu sygnału uruchamia fantazje erotyczne – i słusznie. Mózg bowiem, ma za zadanie regulować tak zachowaniem organizmu, aby w sytuacji kiedy sygnalizowana jest określona potrzeba, skierować działanie człowieka na jej zaspokojenie. Stąd podsuwa obraz z kim i jak to należy zrobić. Mechanizm działania tej skomplikowanej maszynerii jest w sumie prosty, bo opiera się o zasadę homeostazy. Czyli jak czujesz braki to je uzupełnij.
Czy w przypadku natrętnie powracających erotycznych wspomnień można go w jakiś sposób zablokować?
Napij się wódki.
Ludzie próbują zapomnieć o tym że kiedyś kochali na różne sposoby:
- piją wódkę,
- połykają proszki nasenne,
- angażują się w inny związek,
- próbują uciec w obowiązki i pracę,
- zapisują się na .. kurs prawa jazdy albo wymyślają inne zajęcia tak, aby odwrócić swoją uwagę od problemu.
Niestety nie zawsze jest to skuteczne. Myśli wracają, a wraz z nimi frustracja wynikająca z braku możliwości spotkania się z partnerem. Ci, którzy szukają rozwiązań pt. ”Zadzwonię tylko po to, by usłyszeć( jej, jego głos), wyślę kartkę z pozdrowieniami albo kwiaty" - niestety popadają najczęściej w większe emocjonalne tarapaty. Podtrzymywanie kontaktu w taki sposób nie tylko niczego nie łagodzi, a wręcz odwrotnie podsyca pożądanie.
Powspominać troszeczkę...
Do innych sposobów poradzenia sobie z napięciem wynikającym z zerwania znajomości jest taktyka „troszkę sobie pomarzę". Niestety nie jest to żadne lekarstwo. Wakacyjne wspominki przypominają trochę gaszenie pożaru lasu raz przy pomocy polewania raz benzyną a raz wodą.
W strategii „JAK ZAPOMNIEĆ?" może pomóc zrozumienie zasady „kłębuszka wełny.” Wyobraźmy sobie, że wszystkie przeżyte w wakacje wspaniałe chwile uniesień zwinięte są w kłębek. Nigdy nie jest tak, że w głowie pojawiają się nagle wszystkie przeżyte na urlopie chwile. Dzieło malarza także rozpoczyna się od postawienia pierwszej kreski.
Kłębuszek wspomnień - nawet jeżeli w baloniku jest bardzo duże ciśnienie - nigdy nie rozwija się sam. Do rozpoczęcia procesu przypominania potrzebna jest wola. Innymi słowy, to my decydujemy kiedy w jakiej sytuacji rozpoczynamy rozwijanie i ile z owego kłębuszka chcemy w danym momencie odwinąć wspomnień i jakich.
Sztuka zapominania polega na tym, że kiedy zauważamy pierwsze sygnały rozwijających się nitek... ("była ciepła noc... leżeliśmy wtedy...") to w tym momencie jeszcze jesteśmy zdolni do tego aby cały ten proces zatrzymać .Gdy kłębuszek zacznie się rozwijać dalej przerwanie tej czynności jest często niemożliwe. Do włączenia czerwonego światełka na pewno przyda się umiejętność odwracania uwagi. Każdorazowe rozwijanie to utrwalanie w pamięci przeżytych chwil romansu i... narastanie kryzysu.
Odwiedź rodziców
Niektórzy naukowcy uważają, że nasze upodobania miłosne kształtowane są już wtedy, gdy mamy pięć, sześć, siedem lat. Seksuolog John Money z Johns Hopkins University stworzył teorię map miłosnych. Uważa on, że w dzieciństwie wytwarzamy wzorzec tego, co nas pociąga i odpycha. Dom rodzinny i najbliższe otoczenie kształtują nasze gusty, które decydują później o wyborze partnera. Pewne cechy charakteru, zachowania przyjaciół i krewnych kojarzą się nam przyjemnie, inne - odpychają. W mózgu tworzy się obraz idealnego kochanka. Napotkana osoba jest porównywana z tym wzorcem. Im jest ona bliższa ideałowi, tym prawdopodobnie większe emocje przeżywamy, tym większą mamy szansę na płomienny romans.
Rada dla próbujących się odkochać może brzmieć : poprzytulaj się do mamusi lub tatusia J
Pomijając naukowe uzasadnienia seksuologów, którzy wymyślili tę naukową teorię... przebywanie w sytuacji rozstawania się z bliską osobą w towarzystwie innych bliskich emocjonalnie (ale nie erotycznie) osób może łagodzić cierpienie. Do tego równie dobrze nadaje się np. kolega czy bliska przyjaciółka.
Zjedz tabliczkę czekolady
Gwałtowne uczuciowe powikłanie, nazywane miłością, jest spowodowane przez związek zwany fenyloetylaminą (PEA). Jej obecność w mózgu wywołuje uczucie radości, szczęścia i euforii. Jest ona naturalną amfetaminą i zwiększa operatywność mózgu .Tak przynajmniej twierdzi znany amerykański psychiatra Michael Liebowitz z New York State Psychiatric Institute. Uważa on, że zakochujemy się wówczas, gdy neurony w układzie limbicznym, czyli w tej części mózgu, która jest odpowiedzialna za powstawanie uczuć, są nasycone i uwrażliwione przez PEA oraz inne chemiczne substancje mózgowe, jak dopamina i katecholamina.
Liebowitz przebadał grupę nieszczęśliwie zakochanych . Okazało się, że u chorych z miłości zaburzone jest wydzielanie PEA. Potwierdzają to między innymi badania innego psychiatry amerykańskiego, Hectora Sabelli. W moczu osób szczęśliwych stwierdził on podwyższoną zawartość produktów przemiany PEA. Ci, którzy przeżywali zaś uczuciowy kryzys, mieli tych związków zdecydowanie mniej. Chorym z miłości zaczęto podawać zatem specjalne leki, dzięki którym nastąpiło podwyższenie poziomu PEA i innych naturalnych amfetamin, odpowiedzialnych za utrzymywanie się stanu oczarowania. Terapia okazała się skuteczna. Lecznicze związki znajdują się podobno również w czekoladzie. Jak z tego wynika zamiast przesłać - bombonierkę do wakacyjnej sympatii, która nagle odzyskała zdolność racjonalnego myślenia i na zakończenie romansu nawet nie powiedziała do widzenia, lepiej dla wyrównania składników chemicznych we wrzącej z pożądania krwi…zjeść ją samemu.
Poradź się internetu
Tych których nie przekonuje żadna z wygłoszonych rad mogą próbować szukać pocieszenia w Internecie. Znajdą tam np. porady o technikach wizualizacji, które mogą pomagać w odkochaniu się. Jedna z nich nazywa się: Świetlisty strumień wolności …
Według receptury należy:
„Zwizualizować sobie (wyobrazić sobie) gruby sznur, który wyrasta z Twojego serca, splotu słonecznego czy wątroby (jeżeli nie możesz wybaczyć) i łączy Cię z tą osobą. Następnie:
weź w swoje dłonie nożyczki, żyletkę, skalpel czy inne ostre narzędzie i przetnij z wysiłkiem ów sznur. Możesz go także przepalić nad palnikiem gazowym czy płomieniem świecy”.
Inna podobno bardzo skuteczna technika nazywa się „wypłukiwaniem wspomnień”. Polega na wykręcaniu owego sznura z ciała.
Trzeba wtedy przyjąć pozycję taką jak do medytacji - usiąść wygodnie z wyprostowanym kręgosłupem, rozluźnić się, wykonać trzy głębokie oddechy (wdech i wydech), a potem wyobrazić sobie, że przez Twoje ciało przepływa piękna, jasna, słoneczna energia - od czubka głowy przez kręgosłup, następnie rozdziela się na dwa złociste strumienie i płynie wzdłuż Twoich nóg, obmywa każdy palec u stóp i wraca przednią stroną ciała do góry. Koncentruj się tylko na tym złocistym strumieniu światła. Obmywając Twoje ciało, strumień ten oczyszcza Cię z negatywnych energii, wszelkich blokad i smętnych myśli. Kiedy poczujesz lub wyobrazisz sobie, że niczym pióropusz wytrysnął on przez ciemię i znajduje się znów nad Twoją głową, wtedy połóż swoje dłonie w te miejsca na ciele, gdzie odczuwasz ból, kiedy myślisz o osobie, z którą chcesz raz na zawsze zerwać ten sznur wzajemnych pretensji i uwikłań. Jeśli jest to związane z uczuciem - wówczas połóż lewą dłoń w okolicy serca. Możesz zacząć wykonywać ruchy podobne do wykręcania tego sznura z ciała, wyszarpywania go lub wycinania. W tym ostatnim przypadku - przesuń palcami mocno po ciele, tak, jakbyś robił nacięcie i wyobraź sobie, że dokładnie wycinasz ten sznur... Oczywiście takich sznurów i sznurków możesz mieć kilka. Gdy się zdecydujesz na taką "operację" - warto pozbyć się ich wszystkich za jednym zamachem. Po skończeniu tego rytuału wyobraź sobie, że ta świetlista energia, która jest nad Twoją głową spływa teraz kaskadą w dół i szczelnie otula Twoje ciało, a rany i ubytki po owych sznurach dokładnie wypełnia i goi. Teraz jesteś wolnym człowiekiem. Nie krępują Cię żadne uciążliwe więzy. Dbaj tylko o to, by nie wyhodować nowych... i pilnuj swoich myśli, by nie wracały w przeszłość. Staraj się żyć teraźniejszością - uważnie i pogodnie.
Trening awersyjny
Stary sposób tybetańskich mnichów na ugaszenie płomiennych żądz odwołujący się do obrzydzania znalazł zastosowanie także we współczesnym warsztacie technik psychoterapeutycznych stosowanych przy odkochiwaniu się.
Strategia polega na sterowaniu wyobrażeniami i rozmowy z samym sobą:
Cóż mnie tak zafascynowało w tej osobie, że nie mogę o niej zapomnieć? Jej wygląd zewnętrzny: piękne ciało, kolor oczu, włosów, aksamitna skóra czy silny tors? Ciało nie jest niczym innym, jak workiem skórnym wypełnionym 32 nieczystościami - m.in. ropą, limfą, krwią, kałem, żółcią, moczem. Oczywiście jest jeszcze szkielet, czyli to, co zostaje z człowieka po śmierci, jeśli nie będzie spalony. Zamiast pięknych oczu i rzęs oraz ust, które tak namiętnie całowały - zostaje pusta czaszka, w której najczęściej moszczą sobie gniazdo robaki. A to ciało, którego pamięć wywołuje w Tobie dreszcz rozkoszy i pożądania, za którym tak tęsknisz - wcześniej czy później rozpadnie się, zgnije, będzie brzydko pachnieć. Czy tak bardzo pociąga mnie trupi zapach?
Jeżeli trudno Ci zapomnieć o mężczyźnie czy kobiecie dla której straciłeś głowę, to codziennie wyobrażaj sobie, jak jego/jej ciało rozkłada się, gnije, odpada od kości. Jak rozkłada się wątroba, trzustka. Jaki niemiły zapach bije od jelit i rozpadającego się żołądka. Zostaje szkielet... Czy przytuliłbyś się do tego szkieletu, czy zatopiłbyś swe usta w odsłoniętej czaszce?
Przeprowadzaj taką wizualizację przez kilka dni, każdego wieczora, a na pewno szybko minie Ci uczucie "wściekłej" tęsknoty, rozpaczy, żalu, bólu...
Rady te nie wymagają szczególnego komentarza.